Paweł Głuchowski
Nie chcę wchodzić w spory polityczne dotyczące samego systemu walki z chorobą i wszelkie teorie jakie są wokół niej stworzone, jednak trzeba przyznać, że choroba jaka jest COVID to fakt!
Jedni przechodzą ją lekko, inni nieco gorzej. Powrót do aktywności jak się okazuj bywa różny, więc na bazie dostępnych danych, podpowiem jak mądrze wrócić po chorobie do aktywności by nie zrobić sobie krzywdy.
Wykup Subskrypcję
Masz już subskrypcję?
COVID-19 (coronavirus disease 2019) to choroba zakaźna układu oddechowego, która jest wywołana wirusem SARS-CoV-2 [1,2]. W marcu 2020 WHO ogłosiła światową pandemię koronawirusa.
Zakażenie rozprzestrzenia się głównie drogą kropelkową, w wyniku kaszlu, kichania. Okres wylęgania choroby wynosi od 2 do 14 dni (średnia długość to około 5 dni) [11].
Do podstawowych i najczęstszych objawów choroby zalicza się gorączkę, suchy kaszel, zmęczenie i płytki oddech [3,4,5].
Mogą też wystąpić dreszcze, bóle mięśni, bóle w klatce piersiowej, nudności i wymioty, ból gardła. Często obserwuje się też spowolnienie procesów poznawczych, trudności z myśleniem i z koncentracją. Mimo, że większość przypadków choroby przebiega łagodnie, to jednak u niektórych chorych może dojść do wydolności wielonarządowej [6]. Zakażenie wirusem SARS-CoV-2 może prowadzić do zapalenia płuc, zespołu ostrej niewydolności oddechowej, posocznicy i wstrząsu septycznego, co w konsekwencji może skończyć się śmiercią [7,8].
Opierając się na dotychczasowych przypadkach, w chorobie obserwowano pewne zmiany w diagnostyce laboratoryjnej. Najczęściej obejmowały one limfopenię i leukopenię (obniżenie całkowitej liczby limfocytów i leukocytów we krwi), podwyższone miano markerów zapalnych, takich jak OB czy CRP, małopłytkowość [9,10].
Badania wskazują, że około 80% pacjentów, którzy przechodzą COVID-19 doświadcza przynajmniej jednego objawu, który utrzymuje się długo po przebyciu choroby. Zwykle w publikacjach naukowych jest to opisywane pod nazwą „zespół pocovidowy” [14].
Do następstw zdrowotnych objętym powyższym terminem zalicza się zespół chronicznego zmęczenia (CFS), zaburzenia sercowo-naczyniowe, zespół ostrej niewydolności oddechowej, powikłania neurologiczne.
Po przebyciu infekcji może dojść do śródmiąższowego zapalenia płuc [12], a także do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego – np. do zapalenia mięśnia sercowego. Postępująca niewydolność oddechowa z wyraźnym rozlanym uszkodzeniem pęcherzyków płucnych została zidentyfikowana jako główna przyczyna śmierci w COVID-19 [13].
Problemy związane z układem sercowo-naczyniowym, układem oddechowym oraz nerwowym mocno wpływają na aktywność fizyczną. Osłabienie wydolności oraz wytrzymałości, bóle stawów i mięśni wśród sportowców przekłada się na pogorszenie możliwości treningowych.
Zespół chronicznego zmęczenia po COVID-19 poza ciągłym uczuciem zmęczenia objawia się zaburzeniami snu i funkcji poznawczych [15].
Niestety w tej sferze rokowania nie są optymistyczne i wymagają bardzo ostrożnego podejścia. Owszem warto wziąć pod uwagę indywidualność każdego przypadku lecz zawsze należy mieć z tyłu głowy wersje pesymistyczną. Pozwoli uniknąć to przykrych rozczarowań i problemów zdrowotnych.
Objawy nasilają się po niewielkim wysiłku fizycznym lub pracy umysłowej. Dodatkowo, osłabienie siły mięśniowej wiąże się z obniżoną tolerancją wysiłku fizycznego i mniejszą sprawnością fizyczną. Upośledzenie funkcji układu nerwowego skutkuje obniżeniem zdolności do regeneracji potreningowej.
Najczęstszym objawem choroby są dolegliwości ze strony układu oddechowego, czyli suchy kaszel i płytki oddech, a także bóle i dyskomfort w klatce piersiowej. U wielu ozdrowieńców podczas kontroli po około 6 miesiącach od przechorowania choroby nadal utrzymywały się zmiany śródmiąższowe w obrębie płuc [16]. U pacjentów chorych na SARS nawet po 15 latach od przebycia choroby stwierdzano obniżoną zdolność dyfuzyjną płuc.
Wirus SARS-CoV-2 powoduje zapalenie płuc, głównie w wyniku wiązania się wirusa z receptorami enzymu konwertującego angiotensynę II (ACE2), obecnymi na komórkach nabłonka pęcherzyków płucnych. Co ciekawe, również komórki nabłonka jelita, w szczególności enterocyty jelita cienkiego również wykazują ekspresję receptorów ACE2. Wiadomo, że infekcja wirusowa układu oddechowego powoduje zaburzenia w obszarze mikroflory jelitowej [19].
Na podstawie tych informacji można stwierdzić, że osłabienie odporności przy zakażeniu koronawirusem wiąże się z dysbiozą jelitową. Istnieje korelacja, pomiędzy występowaniem COVID-19, stanami zapalnymi jelit oraz dysfunkcją układu oddechowego [19].
W Hongkongu w 2020r oceniano profile mikrobiomu jelitowego w powiązaniu z przebiegiem choroby wywołanej przez SARS-CoV-2. Pacjenci z COVID-19 mieli znaczące zmiany w mikrobiomach kałowych w porównaniu z grupą kontrolną, charakteryzujące się wzbogaceniem patogenów oportunistycznych i wyczerpaniem korzystnych komensali w czasie hospitalizacji i we wszystkich punktach czasowych podczas hospitalizacji. Uboga mikroflora jelitowa utrzymywała się nawet po usunięciu SARS-CoV-2 (oznaczanego na podstawie wymazów z gardła) i ustąpieniu objawów ze strony układu oddechowego. Na tej podstawie wysnuto wnioski, że zmiany mikrobioty kałowej były powiązane z poziomem nasilenia COVID-19 [20].
W przebiegu choroby COVID-19 odnotowuje się dużo przypadków ostrego zapalenia mięśnia sercowego. Przyczyną tego jest powinowactwo wirusa do komórek mięśnia sercowego.
Stany zapalne mogą się rozwijać nawet i kilka miesięcy po przebyciu zakażenia i mogą prowadzić do rozwoju niewydolności serca i arytmii. Tym samym zwiększa się ryzyko wystąpienia zawału serca [17,18].
Z układem sercowo-naczyniowym wiążą się też zaburzenia krzepliwości krwi w obrębie naczyń płucnych, które występują podczas ostrej fazy infekcji. Wirus SARS-CoV-2 uszkadza naczynia krwionośne, powodując wzrost krzepliwości krwi, co prowadzić może do zakrzepicy a nawet zatorowości płucnej [17,18].
Układ nerwowy nie zostaje pominięty. Wśród powikłań neurologicznych odnotowuje się zarówno objawy ze strony obwodowego układu nerwowego, jak i problemy psychiczne. Tutaj jednak warto zaznaczyć, że mogą one wynikać nie tylko z samej infekcji wirusowej, ale również ze stresu związanego z hospitalizacją. Zaburzenia układu nerwowego przypominają zespół objawów tak zwanej mgły mózgowej, z ang. brain fog. Należą do nich trudności z zapamiętywaniem, dezorientacja, dekoncentracja.
U niektórych ozdrowieńców stwierdza się neuropatię. Jest to typowy obraz zaburzeń psychicznych, związany ze stresem, strachem przed hospitalizacją, czy śmiercią. Odnotowuje się tu stany lękowe, depresje czy zespół stresu pourazowego. Stany zapalne w obrębie włókien nerwowych mogą skutkować drętwieniem kończyn, mrowieniem czy bólem [17,18].
Podsumowując, można stwierdzić bardzo szerokie pole powikłań pochorobowych, jakie może towarzyszyć osobom które przeszły COVID. Nawet jeśli wydaje Ci się, że choroba to przeszłość – warto logicznie i ostrożnie podejść do tematu. Jak widzisz istnieje nawet ryzyko „ukrytych” powikłań które dadzą o sobie znać na długo po przebyciu choroby!
Mając już pełny obraz możliwych problemów z jakimi możesz się spotkać, pora zastanowić się jak powinien wyglądać Twój trening. Jest to bardzo istotna rzecz, gdyż falstart w tym momencie jest bardzo łatwy do zaliczenia. Efektem tego powrót na siłownie może być bolesny i skutkować nie tylko popularnymi w obiegowej nomenklaturze „zakwasami” (tak naprawdę mowa jest o DOMS’ach czyli obolałości potreningowej), ale też komplikacjami zdrowotnymi.
Pewnym jest, że okres powrotu, to nie jest czas na bicie swoich rekordów, a raczej należy skupić się płynnym wejściu w trening i stopniowym podnoszeniu progu adaptacji do wysiłku.
Musisz zrozumieć, że warto czasem wykonać krok w tył i rozpocząć o poziomu niemalże nowicjusza, dozując wysiłek. Pierwsze treningi nie mogą być na pewno niesione na skrzydłach adrenaliny. Zaufaj mi, zbyt dużo przypadków niepochamowanych ambicji już miałem okazję zobaczyć, by wiedzieć że powściągliwość jest kluczowa.
Oczywiście będzie znaczącą różnica to czy podczas pandemii trenowałeś w dostępnych warunkach, np. domowych, czy też był to czas całkowitego relaksu i braku jakiejkolwiek aktywności fizycznej.
W takiej sytuacji musisz pogodzić się z tym, że 3-4 mc całkowitego braku treningu wymuszają na Tobie ponowny start. Pamiętać należy, że poziom wytrenowania pozwalający na coraz to mocniejsze treningi jest adaptacja, która niepodtrzymywana szybko „spada” do poziomu wyjściowego. Jednakże nie musisz obawiać się, że ponowne dojście do formy będzie trwało tyle samo czasu, co wcześniej – miesiące lub nawet lata. Spokojnie – odbudowa to proces nawet o ponad 50% szybszy aniżeli nabywanie nowych adaptacji (po raz pierwszy). W obiegowym języku nazywane jest to Muscle IQ, bądź tez pamięcią mięśniową.
Związane jest to za aktywnością komórek satelitarnych i jąder komórkowych, które są już w twoich mięśniach. Nie muszą być ponownie dodawane, co znacząco ułatwia proces odbudowy, czyli powrotu do wcześniejszego stanu.
Jako ciekawostkę warto dodać, że jądra utrzymują się do nawet 15 lat po zaprzestaniu aktywności fizycznej! To bardzo optymistyczna informacja, która tylko podkreśla, że 3,6 lub nawet 12 miesięcy bez treningu, nie oznacza całkowitego „zaniku” mięśni.
Schemat ten przedstawia poniższa grafika.
Wiele osób z uwagi na obostrzenia przez ostatni czas unikało siłowni i skupisk ludzi. Jak wrócić do pełnej aktywności i rozpocząć prace na ciężarach?
Napisałem celowo „umiarkowana aktywność”, by podkreślić że trening z ograniczonym dostępem do sprzętu nie zawsze będzie w 100% efektywny. Owszem nie można negować sensu wykorzystania gum oporowych lub podstawowych dostępnych obciążeń jako narzędzi treningowych, ale należy mieć na uwadze że nie dla każdego jest to wystarczające.
Owszem osoby początkujące nawet przy dostępie jedynie do gum oporowych mogą notować progres, ale wraz ze wzrostem zaawansowania treningowego bodziec może stać się niewystarczający by progresować.
Podstawą notowania ciągłego rozwoju u atlety, jest zwiększanie bodźca w celu wymuszenia postępowania adaptacji treningowych. Mówi o tym najważniejsza zasada w teorii sportu – zasada przeciążenia.
Brak progowego bodźca mogącego zaburzyć homeostazę organizmu skutkować będzie stagnacją. Wraz ze stopniem zaawansowania poziom bodźca przeciążeniowego rośnie. W przypadku osób o wysokim poziomie zaawansowania ciężko będzie wytworzyć przy użyciu np. gum oporowych lub podstawowego sprzętu w warunkach domowych, na tyle wysoki bodziec by mógł dać sygnał do dalszego rozwoju.
Z tego powodu dużo osób zaliczyło stagnację podczas zamknięcia klubów fitness. Aczkolwiek to nie problem – ponowne wejście w rutynę treningową z dostępem do pełnego asortymentu sprzętu i obciążeń, pomoże w szybkim ruchu do przodu.
W tej sytuacji sprawa jest stosunkowo prosta – wracasz do swojej stałej rutyny, uzupełniając trening o pełny sprzęt z uwzględnieniem zwiększenia bodźca przeciążeniowego.
Jak możesz się domyśleć, rekomendacje treningowe będą skierowane głównie do dwóch grup osób, które w największym stopniu ich potrzebują. Mowa tu o osobach które są po chorobie i/lub miały długa przerwę w treningach. Ustaliliśmy, że grupa trenująca podczas pandemii nie powinna mieć zbyt dużych ograniczeń w powrocie na siłownie.
Podstawą zaleceń będzie ustalenie wartości parametrów treningowych, które są fundamentem programu treningowego.
To parametry (zmienne treningowe) opisują trening i określają każdy najmniejszy szczegół.
Padnie pytanie, a co z systemami treningowymi? Split, FBW, Push & Pull & Legs, itp.? Nie ma to najmniejszego znaczenia jakim systemem trenujesz. System treningowy to jedynie model – uproszczenie, którego celem jest danie ogólnych zarysów programowania treningu.
Zdecydowanie lepszy rozwiązaniem będzie „manualny” dobór zmiennych, które stworzą dopasowany program treningowy.
Wg różnych opracowań, można znaleźć kilka sugestii kategoryzowania zmiennych treningowych. Osobiście skłaniałbym się do zastosowania metody wskazującej na 8 zmiennych. Mowa jest o następujących
Zmienne treningowe
Ogólne założenia związane z doborem zmiennych powinny być w głównej mierze oparte na dobraniu wielkości bodźca do możliwości trenującego. W tej sytuacji mówimy o osobie mogącej borykać się z patologiami zdrowotnymi, będącymi następstwem COVID, a także zmniejszonym poziomem wytrenowania w związku z przerwa od treningów lub znacząco zredukowanym poziomem bodźca (zakładam okres dłuższy niż 3-4 miesiące).
Główne aspekty na które należy zwrócić uwagę:
Powyższe założenia brzmią bardzo mało pozytywnie, ale mając informacje mówiące na co warto zwrócić uwagę, o wiele prościej będzie poradzić sobie z doborem właściwych wartości parametrów.
Najprostszą wg mnie metoda będzie przejście przez wszystkie zmienne i określenie jak należy dobrać każdą z nich.
Powrót do aktywności po COVID powinien nadrzędnie kierować się zasadą „przede wszystkim nie szkodzić”!
Sugeruję by być oszczędnym w dozowaniu wielkości bodźca i mądrzejszym rozwiązaniem będzie zbyt niska stymulacja, aniżeli przestymulowanie nadmierne organizmu.
Pora przejść przez zmienne treningowe i określić jakie ich wartości będą optymalne.
Będzie to krótka i konkretna analiza.
Skupie się na kilku z nich, które uważam że warto będzie dopasować do sytuacji.
Pozostałe sugeruje by utrzymać jako ~constans.
Najważniejszy czynnik wspierający proces hipertrofii, a zarazem potęgujący zmęczenie powysiłkowe. Sugeruje się by wykonać zdecydowane minimum niezbędne do potęgowania bodźca.
Wraz z czasem i postępowaniem adaptacji, próg przeciążenia może rosnąć zależnie od możliwości osoby, ale sugeruje nie więcej niż 5-10% w skali tygodnia.
Zależnie od poziomu zaawansowania warto nie przekraczać 5-7 serii na partię mięśniową w skali tygodnia.
Sugeruje by były to uśrednione zakresy, wchodzące w tzw „optimum hipertroficzne”, czyli zakres zawierający się w 60-75% CM. Pozwoli to na przyzwyczajenie się do ruchu – wdrożenie technicznej pracy. Dodatkowo uniknąć można nadmiernej ilości ruchów, które mogą być męczące zwłaszcza u osób, u których COVID zostawił „pamiątki” w postaci niewydolności oddechowej – praca wchodząca w zakres wytrzymałości siłowej może być problematyczna
60-75% Ciężaru maksymalnego to optymalny zakres intensywności obciążenia.
Podobne zalecenie jak wyżej – nie intensyfikujmy nadmierne wysiłku. O ile ogólne sugestie wskazują, iż warto dochodzić do progu RPE 6/ RIR 5, czyli odpowiednio blisko upadku, to w przypadku powrotu na siłownie należałoby trzymać się zakresów możliwie jak najbardziej oddalonych. Utrzymywanie ok 5/4 powtórzeń w rezerwie będzie bezpiecznym rozwiązaniem z racji zarówno kontroli nad technika ruchu, jak również zdecydowanie mniej agresywne obciąża układ nerwowo-mięśniowy.
Progres rzecz jasna ucierpi na tym, ale pytanie czy chodzi o progres, czy o rozsądny powrót? Warto wybrać opcje nr 2!
RIR nie powinno schodzić niżej niż 4 powtórzenia w rezerwie, natomiast RPE nie wyższe niż 6
Ciężko ocenić ten parametr, bez korelacji z objętością łączna treningu. Sugerowałbym jednak żeby po przerwie, jak i po COVID starać się utrzymać co najmniej jednodniową przerwę między treningami. W pierwszej dobie po wysiłku siłowym nadzwyczaj mocno rosnąć może zmęczenie centralne. Wspomniane było wyżej, iż COVID może charakteryzować się nasilonymi powikłaniami neurologicznymi, stąd też sugeruje by zostawić co najmniej 24 godziny przerwy między jednostkami, w celu optymalizacji powrotu do sprawności wyjściowej.
Zacznij o nie więcej niż 3 sesji treningowych w tygodniu
Mimo, że powszechnie uważa się że podstawę zawsze powinny stanowić wielostawowe ruchy (z czym się oczywiście zgadzam), to w przypadku powrotu po chorobie ośmielę się doradzić zgoła inaczej. Mianowicie wyrównać stosunek ćwiczeń wielostawowych i izolowanych lub nawet większy odsetek skierować na ruchy izolowane i prace na maszynach!
Powodem takiej sugestii będzie obniżenie zdolności wysiłkowej po chorobie, a należy pamiętać że „koszt energetyczny” ćwiczeń wielostawowych jest wyższy niż jednostawowych.
Mimo ich niepodważalnej roli jako fundamentu programu treningowego, warto zrezygnować z ich dominacji (okresowo oczywiście), celem „obniżenia kosztu” bodźca treningowego.
Takie działanie będzie mogło sprzyjać pozytywnie regeneracji powysiłkowej.
Sugeruję by ponad 50% objętości treningowej skupiona była w mniej wymagających ćwiczeniach – izolowane lub na maszynach
Zdecydowanie wydłużyć. 20-30% dłuższy odpoczynek w sytuacji powrotu po chorobie to świetne rozwiązanie. Pomoże odbudować poziom siły bazowej, a dodatkowo wpłynie korzystnie na regeneracje powysiłkową, która w przypadku zbyt krótkich przerw może być zaburzona (głównie przez spadek tempa syntezy białek mięśniowych – MPS, przy jednoczesnym wzroście rozpadu białek – MPB).
Przerwy zależnie od ćwiczenia nie krótsze niż 90 sekund, a optymalnie około 2-3 minut w celu promowania odbudowy w trakcie wysiłku
Powrót do aktywności fizycznej po COVID i przerwie od regularnych treningów może być różny zależnie od osoby. Ilość możliwych powikłań to długa lista i niezależnie od tego czy jesteś w grupie ryzyka czy też nie, musisz pogodzić się z możliwością ich wystąpienia.
Zaleca się by bardzo ostrożnie podchodzić do tematu treningów, szczególnie gdy powrót po COVID jest połączony z długa przerwą od aktywności. Na nowo odbudowywane będą adaptacje wysiłkowe, więc pułap startowy powinien być niski – mała skala przeciążeń z racji niskiego poziomu progowych bodźców.
Zasadniczo zmienne treningowe mogą nawet wrócić do poziomu jaki zaleca się osobom początkującym – jest to bardzo bezpieczna opcja. Pamiętaj, że z tygodnia na tydzień poziom bodźca będzie mógł (a nawet powinien) rosnąć!