Paweł Głuchowski
Zapewne znasz moje podejście do tematu motywacji i treningu mentalnego – nie jestem wielkim ich fanem. Jednakże z drugiej strony pałam ogromną wiarą w naukę i wiem, że jeśli wysokiej jakości analizy naukowe wskazują, że coś działa, to daleki jestem od negowania tego.
Okazuje się, że rzeczywiście nauka daje zielone światło w stronę treningu mentalnego, jako wsparcia osiąganych wyników siłowych.
Wykup Subskrypcję
Masz już subskrypcję?
Zacytuje tutaj Grega Nuckols’a:
„Wszyscy skupiają się na treningu fizycznym, ale trening mentalny jest potężnym, często pomijanym narzędziem, które może zwiększyć przyrost siły.”
Oczywiście podstawą do wyciągnięcia wniosków, było badanie które przeprowadzono w celu sprawdzenia efektów, jakie nieść może za sobą trening mentalny [1]. Mówiąc o efektach mam na myśli wsparcie wzrostu siły mięśniowej. Jak zapewne spodziewasz się, owe badanie wskazało ogromny wpływ mentalnego wsparcia w budowie siły!
Polegał on na wprowadzeniu kontrolowanych rozmów z samym sobą (oczywiście na scenariuszu, który został opracowany przez trenera zajmującego się tą materią), jak również wprowadzeniu wizualizacji (tu mam na myśli bardzo proste wyobrażanie sobie osiągnięcia zakładanego celu – np. podniesienia określonych obciążeń).
Po raz kolejny zaznaczę, że sam byłem przeciwnikiem gloryfikowania takich metod lecz w świetle dostępnych danych zweryfikowałem swoje podejście (tzn. wciąż weryfikuję)
Określmy na jakiej podstawie oceniono korzystny wpływ treningu mentalnego na przyrosty.
Obie badane grupy (posiłkowana treningiem mentalnym i bez) wzmocniły się w wyciskaniu na ławce i półprzysiadzie. Natomiast grupa wykonująca dodatkowy trening mentalny doświadczyła większego wzrostu siły, wraz ze spadkiem tętna i ciśnienia krwi oraz wzrostem stosunku testosteron : kortyzol [1].
Daje to mocne podstawy by sądzić, że celowe i zaplanowane dodanie treningu mentalnego do swojej aktywności siłowej, może być mocnym wsparciem dającym szybszy wzrost siły, jednocześnie nie ponosząc dodatkowych wymagań związanych z regeneracją – bez dodatkowego zmęczenia (kosztów owego wzrostu).
Z miejsca uspokoję Cię, że nie będzie mowy o dodatkowych, iście szamańskich sesjach w transie, na które poświęcisz dodatkowe godziny. Chociaż mój serdeczny kolega @vikingpower powiedziałby, że takowe wsparcie ma ogromny – jeszcze większy sens! Nie odniosę się do tego, gdyż mam za małą wiedzę w tej materii, ale wierzę mu, iż tak może być. Wróćmy jednak do tematu wpisu i informacji jakie daje nam nauka. W badaniu, które wziąłem na warsztat wprowadzono krótkie sesje wsparcia mentalnego w przerwach pomiędzy seriami, a na koniec jednostki wspomniany dodatek polegający na wizualizacji.
Dobór „motywacyjnych gadek” oparty był na wybranych przez siebie (sportowca) zagadnieniach, zgodnie z teorią samostanowienia. W myśl tej metody wprowadzano zmianę toku myślenia. Podaję przykład z badania:
„Nie jestem pewien, czy jestem w stanie podnieść tak duży ciężar”, zamiast tego nakazywano mówić w przekonywujący dla siebie sposób „Mogę podnieść większy ciężar!”
Potreningowa wizualizacja natomiast miała następujący przebieg.
Uczestnicy zostali poinstruowani, aby wyobrazić sobie siebie wykonującego każde ćwiczenie, patrzącego własnymi oczami (tj. widok z pierwszej osoby, zamiast wyobrażać sobie, jak patrzą na siebie wykonującego ćwiczenie) i maksymalnie wytężając się podczas ćwiczenia. W badaniu zauważono również, że „namawiali mięśnie do maksymalnego skurczu”, chociaż nie jest jasne, czy uczestnicy faktycznie maksymalnie skurczyli mięśnie, czy po prostu wyobrażali sobie, że tak się dzieje.
Podkreślę po raz kolejny (trzeci już) – jestem sceptykiem wobec takich „motywacyjnych dialogów” lecz nauka pokazuje ich pewien sens, co zmusza mnie do zatrzymania się i poddania refleksji.
Poniżej dodaje grafikę, która obrazuje efekty jakie zostały osiągnięte przez testowane grupy.
Patrząc na wyniki jakie zostały osiągnięte przez badanych trenujących, odpowiedź jest jednoznaczna – warto. Jednakże domyślam się, że podobnie jak ja, znajdą się osoby mające pewien dystans do tego typu działań, co wynika z osobistych przekonań. Tu dodam, że nie tylko jedno badanie potwierdza sens wprowadzania takich działań [2].
Jednakże nawet jeśli nie masz pełnego przekonania, to weź pod uwagę, że wdrożenie tej metody nie kosztuję Cię nic! Zamiast w przerwach przeglądać Instagram, możesz spróbować wprowadzić „mentalny dialog”. Jeśli nie uda się, to nie tracisz nic, nawet czasu – w końcu i tak przerwa między seriami musi być odpowiednio długa.
Szukałbym tu plusów również polegających na zwyczajnym skupieniu się na treningu, zamiast rozpraszania się wszystkim wokół (lub w telefonie). Sugerowałbym nawet rozszerzyć owe wsparcie mentalne o „analizę problemów”. Przemyśl jak wyglądał Twój ruch w poprzedniej serii, zastanów się gdzie popełniasz błąd i skup się na poprawie go. Korzyści widziane jako wzrost efektywności treningu, poprzez poprawę jego jakości będą pewne!
Jeśli chcesz nieco więcej poczytać o wprowadzaniu treningu mentalnego, to podsyłam link, w którym znajdziesz masę ciekawostek [4]. Pozwolę sobie już nie tłumaczyć tego zagadnienia mocno, gdyż jak na samym początku wspominałem – nie jestem mistrzem tej dziedziny. Miałem na celu przedstawić metodę w ogólnym zarysie i wspomnieć o niej, jako alternatywnej formie wsparcia budowy siły.